GMINNESPRAWY.pl - wydanie internetowe

Email Drukuj PDF

WIDZIANE Z RZYMU - Nowy rok i zadyma (styczeń)

Początek roku, to czas planowania. Z kolei zakończenie roku będzie zapewne dla wielu - mniej lub bardziej - czasem chwilowego użalania się nad sobą, iż stare-noworoczne postanowienia nie zostały zrealizowane, bądź tylko w małym procencie. Są zapewne i tacy, którzy nie żyją logiką obietnic, ale żyją z dnia na dzień. Wbrew temu, co by można pomyśleć o skomplikowaniu życia, wyzwaniach, jakie towarzyszą codzienności i różnym decyzjom (to wszystko jest prawdą) problem nie leży w niezrealizowanych noworocznych przyrzeczeniach, tylko gdzie indziej.
Człowiek tak naprawdę nie lubi się zmieniać. W myśleniu o zmianie jesteśmy konserwatystami. Bo zmiana, aby była autentyczna, wymaga rozpoczęcia od siebie-zmierzenia się ze swoimi siłami i zdolnościami oraz ograniczeniami. W tym kontekście możemy powiedzieć o siedzeniu w biblijnych krzakach, niczym Adam po zjedzeniu zakazanego owocu czyli o lęku przed zmianą-a więc nową jakością życia. Zmiana wymaga wyjścia z tych krzaków. Człowiek boi się, że  dokona się nowa jakość w życiu, a więc coś wcześniej nie doświadczanego. Mało kto lubi opuszczać swój warowny zamek, w którym na dodatek czuł się panem, od czasu do czasu postrzelał sobie z armaty i nawet do wilgoci oraz szczurów na zamku zdążył się przyzwyczaić.  Jesteśmy mistrzami w adoptowaniu się. Tylko po co ciągle siedzieć na zamku razem ze szczurami? Dlatego, że to jest świat, jaki człowiek już poznał i przyjął nawet, jeśli grasują po nim różne gryzonie. Nie one są jednak największym problemem (bo szczury są też gdzie indziej), lecz  zamknięcie się w murach zamczyska-czyli w swoim grajdołku. Jeśli już więc stwarzamy jakieś postanowienia, to po pierwsze warto zacząć planować opuszczenie swojego zamku bądź opuszczenie jego bram dla odwiedzin kogoś drugiego. Noworoczne postanowienia, w których nie ma miejsca dla drugiego człowieka nie są warte.

Email Drukuj PDF

MIKOŁAJ W RUSZOWIE

Kiedy w południe zaczął prószyć śnieg, można było przypuszczać, że spadnie jego tak dużo by Mikołaj nie miał problemów z dotarciem saniami na spotkanie z dziećmi w Domu Kultury. Śniegu spadło niewiele ale nie przeszkodziło to Mikołajowi i sobie znanymi sposobami dotarł do Ruszowa i punktualnie o godz. 16:00 wkroczył do wypełnionej dziećmi i rodzicami sali w Domu Kultury. Dzieci przyszły godzinę wcześniej a czas oczekiwania na przybycie Mikołaja wypełniony był konkursami i pokazami: umiejętności śpiewania kolęd i piosenek przez dzieci uczęszczające do świetlicy środowiskowej w Ruszowie oraz tańca nowoczesnego w wykonaniu dzieciaków z ulicy Dworcowej. Ręce same składały się do oklasków. Otwierając wieczór Mikołajkowy, Pani Judyta Świniuch - opiekun dzieci w świetlicy środowiskowej w Ruszowie, powitała wszystkich zebranych oraz podziękowała serdecznie osobom, firmom i instytucjom za ufundowanie paczek mikołajkowych. Tegoroczne paczki dla 52 dzieci ufundowały: Miejsko Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Węglińcu, Szkoła Podstawowa w Ruszowie, Pani Irena Bieganowska „Przetwórstwo mięsne „ w Ruszowie, Państwo Irena i Eugeniusz Górniakowie „Ferma drobiu” w Ruszowie, Pan Jerzy Peroński Zakład Usług Leśnych w Ruszowie, Panowie Ryszard i Piotr Czajkowscy „Przetwórstwo drzewne „ w Ruszowie , Pani Kamila Czajkowska sklep „Kamila” w Ruszowie, Pan Leszek Hawrot sołtys Ruszowa. Pani Judycie oraz jej podopiecznym należą się słowa uznania i podziękowania za przygotowanie tak sympatycznego wieczoru z Mikołajem. Leszek Hawrot

 

Email Drukuj PDF

XVIII FINAŁ WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY - 10 STYCZNIA 2010

Tradycyjnie w orkiestrze Jurka Owsiaka zagrali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Ruszowie. W tym roku po raz pierwszy ruszowscy strażacy podlegali pod sztab utworzony przy Szkole Podstawowej w Parowej. Pomimo siarczystego mrozu grupa wolontariuszy uzbrojona w skarbonki, czerwone serduszka i dobry humor od godzin porannych wyruszyła w teren. W wyniku kwesty ulicznej zebrano w Ruszowie – 902 złote natomiast w Jagodzinie , Starym Węglińcu i Czerwonej Wodzie 1001 złotych ( Łącznie 1903 złote). W godzinach popołudniowych przekazano całą zebraną sumę do sztabu w Parowej gdzie miejscowi wolontariusze podczas imprezy plenerowej (ogniska, kuligi, dyskoteka, loteria, bufet, licytacje itp.) uzbierali 6760 zł. Jest to niesamowity wynik w tak małej miejscowości – ok. 7 złotych na statystycznego mieszkańca..W tym roku podczas 18 Finału WOŚP zbierano pieniądze na leczenie dzieci z chorobami onkologicznymi. Sie Ma! Poniżej zdjęcia(kliknij czytaj więcej).

Email Drukuj PDF

OD 18 STYCZNIA NOWE PORANNE POCIĄGI LEGNICA - WĘGLINIEC - LEGNICA

O to, czego nie potrafili dopilnować Burmistrz i urzędnicy ,skutecznie upomniała się młodzież dojeżdżająca do szkół w Bolesławcu. Po licznych protestach, akcjach plakatowych i medialnych, okazało się, że nie ma przeszkód dla kursowania pociągów o rozsądnych godzinach. Szkoda tylko, że przez czyjeś zaniedbanie, przez ponad miesiąc musieli cierpieć uczniowie. Od 18.stycznia 2010r.autobusy szynowe Kolei Dolnośląskich rozpoczną kursowanie na trasie Węgliniec-Legnica. Uruchomiona zostanie para pociągów: Legnica(5.37) - Bolesławiec(6:15) - Węgliniec(6:39) oraz Węgliniec(7:00) - Bolesławiec(7:20) - Legnica(7:55). Autobusy szynowe będą się zatrzymywały na wszystkich stacjach pośrednich na trasie Węgliniec-Legnica. Pociąg będzie skomunikowany z pociągiem Interregio "Ślązak" relacji Legnica-Wrocław-Rzeszów.

Email Drukuj PDF

FELIETON STAŁEGO CZYTELNIKA(styczeń)

...u chu cha,u chu cha jaka zima zła...

A wcale nie taka zła. Jest śnieżno i mroźno tak jak być powinno. Firmy odśnieżające chodniki i ulice starają się jak mogą. Widać gospodarzy budynków jak zręcznie oczyszczają ze śniegu przyległe chodniki. Wszystko byłoby dobrze tylko jednego nie rozumiem,czy jest taka potrzeba by chodniki posypywać solą? Nie wystarczyłoby odśnieżyć, posypać piaskiem, przechodnie by udeptali,zrobiłoby się stabilne podłoże, a nie ledwo spadł śnieg i już mamy błoto pośniegowe, które to zmieszane z solą niszczy obuwie. Wyczynem kaskaderskim jest przedostanie się z chodnika na chodnik wzdłuż jezdni tu dopiero trzeba wywijać piruety. Pamiętam nie takie zimy. Nikt soli nie sypał,tylko władze oczyszczania miasta odśnieżały i posypywały piaskiem. Uważam, że było bezpieczniej no i wygodniej. Tak się zastanawiam ilu starszych mieszkańców, Węglińca przez kilka tygodni nie wychodziło z domów bojąc się o własne kości a za oknem taka piękna zima. A może ja się nie znam,chyba,że są takie wymogi unijne,że trzeba solą. Jeżeli tak to przepraszam.

Obiektywna

Email Drukuj PDF

TO BYŁA SANNA...Kulig w Starym Węglińcu

Parujące, lśniące konie, za nimi rzeźbione, odświętne sanie. W saniach wśród zwierzęcych skór piękne panny, obok eleganccy panicze, hej! Oj, działo się ongiś po wsiach podczas kuligów, działo…

Zwyczaj urządzania kuligów istnieje od niepamiętnych czasów. Hucznie urządzano już za króla Sobieskiego, a niektórzy wywodzili te zabawy od czasów legendarnego Popiela, trwały od świąt Bożego Narodzenia aż do początku Postu. Przygotowywała je młodzież, rozsyłając od domu do domu sygnał – laskę zakończoną kulą. Nazwa „kulig” pochodzi właśnie od tej buławy. Odbywał się według planu i trwał wiele dni, podczas których objeżdżano kolejne szlacheckie domostwa w całej okolicy. Kulig dawał okazję do swatów, interesów, narad, godzenia waśni. Dziś kulig - choć ma zupełnie inny wymiar - również stanowi niezwykłą atrakcję. Wrażenie, które daje pęd sań, niepowtarzalna atmosfera romantyzmu, przygody i świetnej zabawy w jednym, na zawsze zostaje w pamięci.

Strona 20 z 21

You are here: